Jak w rok zmieniłem całe swoje życie.

Pierwszy wpis z cyklu „Żyj mocno”. Teraz wszystko będzie spójne, a ja nie będę pisał tylko o CrossFit. Jednak zacznijmy od początku.

Zmiana nie jest wcale prosta.

Od samego startu pracy jako trener wiedziałem do czego zmierzam. Nie chciałem nigdy otworzyć własnego miejsca, nie chciałem mieć zespołu trenerów, nie chciałem własnego boxa. Chciałem zająć się biznesem, który jest powiązany z branżą. Droga jaką przebyłem była do tego najbardziej odpowiednia.

Jednak podjęcie decyzji o zmianie wcale nie jest takie proste. Rozumiem osoby, które wahają się czy zmienić pracę, czy założyć swoją firmę czy zrobić coś nowego. Do tego nie każdy nadaję się do prowadzenia swojego biznesu. Jeśli masz prowadzić swój biznes i zarabiać tyle co na etacie, to naprawdę etat będzie lepszym rozwiązaniem. Jeśli z roku na rok prowadząc własny biznes zarabiasz tyle samo to stworzyłeś sobie miejsce pracy, a nie biznes. Firma powinna rosnąć i się rozwijać.

Rzucam wszystko.

Dlatego właśnie, gdy przydarzają się nam okoliczności, które dają nam odwagę do podjęcia trudnych decyzji, warto je wykorzystać. Dla mnie było to zaproszenie do stworzenia pierwszego w Polsce miejsca dla osób na ketozie. Był to dokładnie Keto Kebab, o którym osoby wokół mnie słyszały. Nie jestem zwolennikiem kebabów, ale jest to drugie najczęściej zamawiane danie na pyszne.pl w Polsce, po pizzy, więc wybór był dla nas jasny.

Zaangażowanie w projekt było tak duże, że podjąłem decyzję o odejściu z CrossFit 72D. Nie było drogi odwrotu. Czułem się z tą decyzją naprawdę wspaniale. Sytuacja zmieniła się, gdy projekt nad którym pracowaliśmy nie doszedł do skutku, a wszystko się rozmyło. Dlaczego? Jeśli nie wiadomo o co chodzi to… wiadomo o co chodzi.

Czas popełniania błędów.

I tak zaczęła się moja droga popełniania wielu błędów jeden za drugim. Nie będę dokładnie opisywał co robiłem i jak robiłem, ponieważ w większość rzeczy nie byłem zaangażowany sam. Dlatego kto mnie śledzi na Instagramie lub na FB pewnie wie o jakie projekty chodzi. Wszystkie były związane z moimi pasjami i żaden nie był tworzony z czystej chęci zarabiani pieniędzy, a raczej zrobienia czegoś dobrego, ciekawego i najlepiej jak jeszcze pomoże to innym i będzie miało jakiś wymiar charytatywny. Niestety większość rzeczy nie doszło do skutku.

Jak w tym czasie się utrzymywałem? Po pierwsze, lata współpracy z moimi partnerami pozwoliły mi wydawać bardzo mało na podstawowe potrzeby. Po drugie, sprzedałem samochód, bo jeśli zarabiasz bardzo mało, to musisz być rozsądny. Posiadanie rzeczy na które Cię nie stać to prosta droga do porażki. Po trzecie miałem jakiś mały dochód w postaci treningów personalnych, zajęć od czasu do czasu czy współprac blogowych. Po czwarte i najważniejsze miałem wsparcie od Iwony. Jeśli Twoja partnerka pozwala Ci na popełnianie błędów do momentu, aż odnajdziesz to co musisz i nic przy tym nie mówi, to wiesz, że to odpowiednia osoba. Gdy nie masz wsparcia w drugiej osobie, życie może być niesamowicie ciężkie. Uważam nawet, że jest to jeden z kluczy do osiągnięcia sukcesu. Wspierający partner.

Biedny i szczęśliwy.

Jedno jest pewne. Zarabiałem najmniej w życiu przez ten czas i jednocześnie czułem się bardzo szczęśliwy. Szukałem i tworzyłem siebie. Nie było mi łatwo, bo zostałem wychowany, że to na głowie faceta jest wszystko w życiu i to on powinien być tym najsilniejszym. Jednak przejęcie innych obowiązków, nie związanych z samym zarabianiem pieniędzy również jest wartością. Siedziałem w domu, szukałem, zastanawiałem się, czytałem, słuchałem, oglądałem.

Jeśli umiesz liczyć, licz na siebie.

I tak doszedłem do momentu w którym stwierdziłem, że muszę stworzyć firmę, która odzwierciedli wszystkie moje mocne strony i będzie realizowała to co dla mnie w życiu jest najważniejsze. Wykrystalizowało się to po pierwsze przez długi okres czasu, po drugie przez szczere rozmowy z Iwoną, a po trzecie przez rozmowy z innymi, którzy już w życiu dużo osiągnęli i byli otwarci aby nakierować mnie na to, co jest moją mocną stroną.

Powstanie Brandfit.

Pod koniec 2018 roku powstał Brandfit. To co do tej pory robiłem albo za darmo albo za przysługę, zacząłem traktować jak moją pracę. Relacje z innymi, które tworzyłem przez ostatnie kilka lat zacząłem przekształcać w relacje zawodowe. To co kiedyś było pomocą, teraz zmieniło się w ofertę. Zacząłem pytać, wysyłać maile, obiecywać, że to co inni robią ja mogę zrobić lepiej. Często zacząłem wchodzić na głęboką wodę.

Z codziennego szukania siebie zacząłem pracować od rana do nocy. Jednak byłem i jestem szczęśliwy. Mam wizję stworzenia agencji obsługi marek. Czym dokładnie się zajmuję możecie przeczytać na stronie. Przede wszystkim tworzę i dbam o relacje. Słowo branding lub marketing nie jest tutaj wystarczające. Najbliżej można to określić jako „rozwój marek”. Jednak dla jednych pracuję w pełnym wymiarze, dla innych w bardzo wąskim. Jestem na etapie zdobywania biegłości i optymalizacji pracy. Tak aby mieć miejsce, do podejmowania nowych projektów i zatrudniania do nich kolejnych osób. To dopiero początek. Dlatego właśnie tutaj się zatrzymam.

Sześć rzeczy, które nauczyłem się przez rok.

To co chce Wam przekazać tym wpisem to po pierwsze, zmiany nigdy nie są na gorsze, tylko na lepsze. Choć to zależy tylko i wyłącznie od Was. Gdybym nie chciał, mógłbym podjąć się prostej pracy na etacie i nie byłbym w trakcie tworzenia wizji własnej firmy.

Po drugie, zmiany nie są łatwe. Jeśli myślicie, że wszystko przychodzi łatwo, nie ma po drodze wielu przeszkód to jesteście w błędzie. Przeważnie za każdą osobą która coś w życiu osiągnęła, kryją się naprawdę ciężkie chwile.

Po trzecie, dobrze wytworzyć sobie życie w którym Twoje stałe koszty są na niskim poziomie. Jeśli Cię nie stać na samochód to go sprzedaj. Jeśli nie stać Cię na wynajmowanie mieszkania, to zamieszkaj u rodziców. Jeśli nie możesz sobie pozwolić na chodzenie do restauracji to po prostu powiedz to swoim znajomym. Nic tak nie wykańcza jak życie ponad miarę. Nigdy w ten sposób nie funkcjonowałem, dlatego dałem radę przez kilka miesięcy mocno zaciskać pasa, aby teraz rozwijać swoją firmę.

Po czwarte, nie ma sukcesu z dnia na dzień. Sytuacje w których robisz jedną rzecz i na drugi dzień jesteś znanym Influencerem to jeden na milion. Sukces to miesiące oraz lata ciężkiej pracy. Liczy się tylko praca, nastawienie i odrobinę szczęścia. Jednak szczęście nie przychodzi do tych co nie robią nic.

Po piąte, nie każdy musi prowadzić swój biznes. Jeśli ktoś chce mieć spokojne życie na etacie to jest to znakomite rozwiązanie na szczęśliwe życie. Nie każdy musi mieć firmę. Nie każdy musi mieć konto na Instagramie. Nie każdy musi to co inni. Każdy za to jest inny i każdy powinien żyć w inny sposób.

Po szóste, przestań przejmować się opiniami innych. Podjąłem wiele złych decyzji. Keto Kebab, który miałem prowadzić nie wypalił. Inne projekty również. W tamtym czasie trąbiłem o tym na lewo i prawo. Nie wyszło. Odniosłem porażkę. I co z tego? Czy ktoś to teraz pamięta? Czy ktoś teraz to wypomina? Ludzie zawsze skupiają się na tym co masz teraz. „Patrz jakim samochodem jeździ, pewnie ukradł”. Co z tego, że kosztowało go to wiele złych decyzji i porażek. Liczy się tylko to, ze teraz ma lepiej od innych. Tak samo jest jak coś tworzysz. Popełnisz wiele błędów. Wiele osób będzie gadać. Jednak jak już dojdziesz do tego co chcesz, to wszyscy będą gadać tylko o tym. Dlatego nie przejmuj się opinią innych. To podstawa do wszystkiego.

Po siódme i już ostatnie, nie chce nikogo nauczać. Mam nadzieję natomiast, że jeśli ktoś, kto nie jest szczęśliwy w miejscu w którym jest, przeczyta ten wpis to może pomyśli: „Aha, on to zrobił tak. To może jak odłożę trochę pieniędzy, sprzedam auto, które i tak generuje tylko koszty, wynajmę mniejsze mieszkanie i zacznę dążyć do tego co chce, to też będę szczęśliwy i w końcu poczuję spełnienie”.

W marcu 2018 roku, rzuciłem pracę, nie miałem czym się zająć, w tym samym czasie straciłem prawo jazdy, miałem do zapłacenia grzywnę i naprawdę nie wiedziałem co dalej. Leżałem czasem i parzyłem przez dwie godziny w sufit.

W marcu 2019, prowadzę własną firmę na swoich zasadach. Odebrałem stracone prawo jazdy. Jestem już na końcu spłaty swoich długów. Pracuje z osobami, które bardzo szanuję, a one szanują mnie. Rozwijam swoją firmę. Czuję się szczęśliwy i planuje przyszłość swoją, naszą z Iwoną oraz własnej firmy.

Potrzebowałem roku, aby zmienić swoje całe życie. Nie wiem ile potrzebujesz Ty. Jednak jeśli jest Ci teraz ciężko, nie lubisz ludzi wokół siebie, inni Cię nie szanują, za mało zarabiasz, nie czujesz spełnienia – to wiedz, że jest z tego wyjście. Nie będzie łatwo, nie będzie bez problemów, ale warto. Po co nam to życie, jeśli większość czasu w ciągu dnia będziemy robić coś co nie sprawia nam radości?

Wyjątkowy Newsletter

Wysyłam go kilka razy do roku.

Nie częściej niż raz w miesiącu.